doktrynalia

Archive for Styczeń 2012|Monthly archive page

Zmiana zasad punktacji czasopism

In Parametryzacja on Styczeń 30, 2012 at 3:35 pm

Do 10 lutego 2012 r. trwa nabór ankiet aplikacyjnych, które mają posłużyć nowej ocenie czasopism naukowych z tzw. listy  B (zob. stronę tzw. Polskiej Bibliografii Naukowej), do której należy większość polskich czasopism prawniczych. Z punktu widzenia prawnika cała ta procedura jest mocno wątpliwa, gdyż trudno byłoby odnaleźć podstawy ustawowe do przyjęcia takiej, a nie innej listy czynników, które będą brane pod uwagę przy dokonywaniu tej oceny. Na bieżąco śledzi te procedury i ciekawie komentuje na swoim blogu Emanuel Kulczycki (zob. np. jego wpis Grze­chy główne oceny cza­so­pism, czyli dobrymi chę­ciami pie­kło jest punktowane).

Prace te doprowadzą zapewne do obniżenia rangi nauk prawnych w Polsce. Wynika to z tego, że jednym z ważniejszych kryteriów decydujących o tym, ile punktów otrzyma dane czasopismo, ma być liczba cytowań. Tymczasem żadna z baz referencyjnych wskazanych przez Ministerstwo nie uwzględnia czasopism prawniczych. Czasopisma prawnicze otrzymają więc mniej punktów niż czasopisma z nauk społecznych i humanistycznych. Statystycznie nasz dorobek będzie mniej wartościowy od dorobku humanistów, czy filozofów. W efekcie w ocenach parametrycznych wydziały (i instytuty) prawa będą wypadały znacznie gorzej niż inne wydziały.

Reklamy

Doktorat jak habilitacja

In Recenzje on Styczeń 19, 2012 at 11:22 am

W styczniowym Państwie i Prawie ukazała się m.in. recenzja książki M. Wiącka „Pytanie prawne sądu do Trybunału Konstytucyjnego” (Warszawa 2011, Wydawnictwo Sejmowe), napisana przez W. Sokolewicza. Autor recenzji zwrócił uwagę na coś, co pokrywa się z moimi obserwacjami. Chodzi o to, że brakuje dobrych wzorców w zakresie rozpraw doktorskich z nauk prawnych. Efekt jest taki, że najlepsi doktoranci sami podwyższają sobie poprzeczkę i jako doktorat przedstawiają rozprawę, która odpowiada wymogom rozpraw habilitacyjnych.

Tak chyba było w przypadku M. Wiącka, gdyż W. Sokolewicz w swojej recenzji napisał m.in.: „Monografia powstała na podstawie – jak podaje Autor – rozprawy doktorskiej. Można było się więc spodziewać, że przeprowadzać będzie dowód prawdziwości jakiejś generalnej tezy. Jednak Autor – śladem wielu innych doktorantów – dokonuje przeglądu i oglądu całej instytucji, przy tej okazji definiując wiele problemów prawnych bardzo różnego kalibru. W sumie stanowiły one ekwiwalent nieobecnej tezy doktorskiej. Domyślam się, że taki punkt widzenia zaaprobowała prowadząca przewód rada wydziału, podejmując uchwałę o nadaniu stopnia doktora. Powiem więcej: z uwagi na wspomniane wartości metodologiczne, całościowe ujęcie tematu i walory poznawcze opracowania stanowi ono doskonały przykład rozprawy doktorskiej wypełniającej wymagania stawiane rozprawom habilitacyjnym.”

To oczywiście dobrze świadczy o danym doktoracie, ale jednocześnie w ten sposób autorzy takich doktoratów sami wydłużają sobie ścieżkę kariery naukowej. Gdyby bowiem w ramach doktoratu obronili jakąś określoną tezę, a daną monografię przygotowali jako rozprawę habilitacyjną, zapewne poszczególne stopnie kariery naukowej pokonywaliby o kilka lat szybciej.

Piotr Stec

Nauka i prawo

Robię habilitację

blog o "perełkach" polskiej doktryny prawniczej

Warsztat badacza – Emanuel Kulczycki

blog o "perełkach" polskiej doktryny prawniczej