doktrynalia

Archive for Maj 2014|Monthly archive page

Nie zasługujemy na autonomię?

In Plagiaty (?) on Maj 29, 2014 at 7:59 am

Z opóźnieniem przeczytałem wywiad z prof. G. Skąpską w „Forum Akademickim”. Opóźnienie wynika z tego, że w pierwszej chwili, na podstawie fragmentu dostępnego na stronie FA, wyrobiłem sobie błędne przekonanie, że wywiad ten nie jest ciekawy.

Tymczasem okazuje się, że jest to bardzo ważny tekst, zarówno w kontekście odnotowywanych przeze mnie konkretnych postępowań dyscyplinarnych, ale również w znacznie szerszym kontekście.

Prof. G. Skąpska w omawianym wywiadzie dzieli się doświadczeniami z pracy przewodniczącej Zespołu ds. Dobrych Praktyk Akademickich
. Ocenia m.in., że

„zarówno plagiatorzy, jak i zatrudniające ich placówki naukowe za wszelką cenę się bronią. Plagiatorzy w żywe oczy zapierają się, że plagiatu nie było. To samo czynią zatrudniające ich jednostki, nawet w ewidentnych przypadkach”

Dostrzega przy tym, że takie podejście wynika ze źle rozumianej autonomii uczelni. Prof. G. Skąpska mówi m.in. tak:

„W rażąco fałszywy sposób rozumiana jest autonomia uczelni (…) Robi się wszystko, żeby inni nie dowiedzieli się, co robimy”.

Jedno z jej stwierdzeń doskonale pasuje do postępowań w sprawach podejrzenia o plagiat, które opisywałem na blogu:

„Rzadko dąży się do szybkiego rozwiązania sprawy zgodnie z wymogami rzetelności i ukarania sprawcy wykroczenia lub przestępstwa (…) jednym z czysto proceduralnych chwytów jest nieuzasadnione niewszczynanie lub umarzanie postępowań lub nierozpoczynanie postępowania przed komisją dyscyplinarną w wyznaczonym prawem terminie. W ten sposób sprawa ulega przedawnieniu, skarga bywa oddalona” (Wszystkie cytaty z: Forum Akademickie 2014, nr 5, s. 55).

To stwierdzenie idealnie oddaje istotę zarzutów w sprawach, w których pracownik uczelni podejrzany był o popełnienie plagiatu w Gdańsku (gdzie nie wszczęto postępowania) oraz w Toruniu (gdzie postępowanie ewidentnie jest przedłużane i w efekcie za jakiś czas może zostać umorzone z powodu przedawnienia).

Jeszcze gorsza jest ogólna refleksja – w świetle tego wywiadu wydaje się, że jako środowisko nie zasługujemy na autonomię, więc mogą się pojawić postulaty by ją nam odebrać. Każda opieszałość i nierzetelność rektorów, rzeczników dyscyplinarnych i członków uczelnianych komisji dyscyplinarnych przybliża nas do pojawienia się projektu zmiany przepisów dyscyplinarnych w szkolnictwie wyższym tak, by przewinienia dyscyplinarne, których skutki wykraczają poza daną uczelnię (a więc m.in. wszystkie przypadki nieuczciwości naukowej) były rozpatrywane przez organy dyscyplinarne spoza danej uczelni. Paradoksalnie więc tacy ludzie jak G. Skąpska i M. Wroński powinni być postrzegani jako obrońcy autonomii uczelni, gdyż piętnując niewystarczające działania uczelnianych organów dyscyplinarnych próbują wymusić na tych organach zachowania, które pozwolą ocalić autonomię uczelni w tym zakresie.

Reklamy

Ja też „wolę punkty od kolesiów”!

In Parametryzacja, Publicystyka on Maj 24, 2014 at 9:03 am

W dzisiejszej Wyborczej przeczytałem kilka wypowiedzi nawiązujących do zeszłotygodniowego „biadolenia” prof. I. Krzemińskiego. Jedna z tych wypowiedzi mnie oczarowała – sam bym lepiej tego nie ujął.
Napisał ją Łukasz Budzicz, doktorant w Instytucie Psychologii UAM. Zanim różni „pedagodzy” wezmą go na celownik, chciałbym mu serdecznie pogratulować.

Zacytuję dwa najbardziej udane (moim zdaniem) fragmenty, jednocześnie odsyłając do całego tekstu i komentarzy pod nim:

„Nagle okazuje się, że sama habilitacja czy profesura nie są już wyznacznikiem autorytetu, jeśli nie jest się cytowanym w swojej dyscyplinie. Że nie wystarczy już produkować książek, które na pewno zostaną pozytywnie ocenione w wąskim kręgu recenzentów. Że już nie można pomóc lubianemu adiunktowi, dostrzegając nowatorskość jego artykułu opublikowanego w prowincjonalnym wydawnictwie. Samo nazwisko i tytuł przestają być gwarancją, że dostanie się pieniądze z grantów”

oraz

„Zastrzegam: nie uważam, że obecny system jest idealny. (…)

Jednak mając do wyboru niedoskonały system oparty na ocenie ilościowej (taki jak teraz), system oparty na ocenie jakościowej (która sprowadza się do tego, że ważne szychy oceniają uczelnianych kolegów lub wrogów) albo system bez żadnej oceny (wszyscy dostają po równo), nie mam wątpliwości, który jest najlepszy”.

Lepiej bym tego nie ujął. Gratuluję, Panie Łukaszu:)

„Toruńska szkoła (nie)cytowania”?

In Plagiaty (?) on Maj 20, 2014 at 7:16 am

Od czytelniczki dostałem skany pisma, które ona z kolei dostała od redakcji rocznika „Problemy Współczesnego Prawa Międzynarodowego, Europejskiego i Porównawczego”. Pismo to wysłał redaktor naczelny tego czasopisma, dr hab. Paweł Czubik,  do rektora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, prof. dr. hab. Andrzeja Tretyna (skany zamieszczam poniżej). W piśmie tym redakcja PWPMEiP informuje rektora UMK o „budzącym bardzo poważne wątpliwości prawne i etyczne zachowaniu” jednej z podwładnych rektora, będącej adiunktem na Wydziale Politologii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Zachowanie to polegało na przesłaniu do publikacji w powołanym czasopiśmie artykułu, w którym, zdaniem recenzenta i redakcji, autorka w nieuczciwy sposób przywłaszczyła sobie strukturę, wnioski, a nawet całe fragmenty tekstu z artykułu L. Moir, opublikowanego 10 lat temu w czasopiśmie Human Rights Quaterly. Redakcja PWPMEiP ocenia, że porównanie obu tych artykułów wskazuje na to, że w przedstawionym do publikacji tekście jego autorka „przejęła elementy twórcze innego autora i poprzez brak odpowiedniego przywołania go przypisała sobie ich autorstwo – co wypełnia znamiona plagiatu”.

Dla mnie sprawa ma podwójne znaczenie. Po pierwsze – jest bardzo podobna do wzbudzającej wiele emocji sprawy prof. Justyńskiego – tu również zarzut dotyczy wykorzystania pracy opublikowanej przed laty za granicą, i też polega na tym, że autorka wprawdzie powołała wykorzystywaną pracę w przypisach, ale nie we wszystkich miejscach, w których powinna. Można zatem zakładać, że jej linia obrony będzie podobna do linii obrony prof. Justyńskiego. Sprawy te łączy poza tym również to, że dotyczą one pracowników tego samego Uniwersytetu (stąd złośliwy, przyznaję, tytuł niniejszego wpisu) i tej samej dyscypliny naukowej (choć pracownicy są z innych wydziałów), w efekcie – znowu wiele zależy od decyzji tego samego rektora – prof. A. Tretyna. W tym sensie apel wyrażony na końcu pisma skierowanego do rektora UMK („liczymy na podjęcie przez Państwa działań wymaganych prawem oraz praktyką obowiązującą na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu„) nabiera szczególnego wydźwięku.

Po drugie – zdecydowałem się na opublikowanie tego wpisu nie po to, żeby się pastwić nad UMK, ale po to, żeby ostrzec inne redakcje oraz (a właściwie – przede wszystkim), żeby złożyć wyrazy uznania dla recenzenta oraz redakcji PWPMEiP. Są oni żywym dowodem, że w środowisku polskich nauk prawnych nie brakuje ludzi, którzy rzetelnie wykonują swoją pracę recenzenta oraz redaktora. Chciałbym osobiście im za to podziękować, bo dbając o przestrzeganie standardów, jednocześnie dbają o dobre imię polskiej nauki prawa, a więc również w pewnym zakresie o moje dobre imię.

Jeśli ktokolwiek wie, co zrobił w powyższej sprawie rektor UMK, bardzo proszę o wpis w komentarzach.

pismo_rektor_UMK_1

pismo_rektor_UMK_2

Zestawienie zapożyczeń

Kolejny profesor biadoli na parametryzację

In Parametryzacja, Publicystyka on Maj 18, 2014 at 10:28 am

Wyborcza opublikowała tekst prof. I. Krzemińskiego pod wymownym tytułem „Parametr prawdę Ci powie

Nie jestem pewien o co chodzi I. Krzemińskiemu:
1) jeśli jego stanowisko sprowadza się do „nie ważcie się nas oceniać, to my jesteśmy profesorami i to my jesteśmy od oceniania”, to nie zgadzam się z nim w całości,
2) jeśli zaś jego stanowisko sprowadza się do „powinniśmy podlegać ocenie, jeśli staramy się o dotacje państwowe, ale zasady punktacji zaproponowane przez MNiSW to paździerz”, to się z nim zgadzam, ale brakuje mi konkretów w jego wypowiedzi.

Generalnie należę do osób niezadowolonych z obecnej sytuacji, ale uważam, że winę za nią ponosimy zarówno my, jako środowisko i MNiSW jako regulator.

My jako środowisko odpowiadamy za to, że na uczelniach pracuje mnóstwo osób, które nazywają się naukowcami, ale nimi nie są. W efekcie znaczna część pieniędzy na wynagrodzenia dla naukowców jest po prostu rozdawana osobom, które nie rozwijają badań naukowych. Po drugie, jako środowisko nie piętnujemy sytuacji, w której pomiędzy osobami pracującymi na polskich uczelniach najlepiej zarabiającymi a najmniej zarabiającymi jest ponad 20-krotna różnica. To jest skandal, ale tak jest. Za pełnienie jakiejkolwiek funkcji administracyjnej (dziekani, rektorzy, kanclerzy itd.) płaci się krocie, a za prowadzenie badań naukowych – nic (pracownikom naukowo-dydaktycznym), albo – prawie nic (pracownikom PAN).

MNiSW odpowiada zaś za to, że zajmuje się wszystkim tylko nie rzetelną pracą. W efekcie parametryzacja jest nie tylko dokonywana w sposób nieprzemyślany i powierzchowny, ale co gorsza – jest w dużej mierze wynikiem samooceny zainteresowanych. W sytuacji braku jakiejkolwiek merytorycznej weryfikacji ankiet wydziałowych oraz ankiet czasopism, to pracownicy wydziałów decydują co jest, a co nie jest monografią, a sekretarze redakcji czasopism decydują, jak interpretować kryteria oceny czasopism. Za tym eufemizmami kryje się gigantyczna liczba nadużyć – E. Kulczycki napisał niedawno, że sam system elektroniczny służący do składania ankiet wykrył ponad 400 przypadków, które potencjalnie są „nieprawidłowościami”, a przecież nieprawidłowości, które da się wykryć programem komputerowym to tylko wierzchołek góry lodowej. W efekcie w ocenie parametrycznej (przynajmniej w naukach prawnych) wygrywają nie te jednostki naukowe i czasopisma, które są najlepsze, tylko te, które najbezczelniej oszukują w ankietach. Ja sam zwracam uwagę na kilka czasopism, które ewidentnie oszukują w swoich ankietach. To, że nikt nie reaguje na takie ewidentne oszustwa jest moim największym zarzutem w stosunku do ministerstwa – uważam, że Ministerstwo powinno znacznie mniej zajmować się rozmyślaniem, co by tu zmienić i jaki by tu jeszcze zespół powołać, a zająć się zorganizowaniem systemu, który wyeliminowałby takie nadużycia. To specjaliści od informacji naukowej powinni decydować o tym, czy dana książka jest monografią i to tacy specjaliści powinni sporządzać ankiety czasopism (jeśli nie wszystkich, to chociażby tych, które starają się o więcej niż 5 punktów). I powinni to być specjaliści zatrudnieni w prestiżowych jednostkach naukowych specjalizujących się w informacji naukowej, a nie pracownicy komercyjnej firmy założonej przez sprzedawcę ryb. W tym celu trzeba zrobić porządek w MNiSW oraz w ośrodku OPI, zwolnić osoby, które są specjalistami od spędzania czasu w biurze i zatrudnić osoby, które potrafią rzetelnie pracować.

Cd. sprawy z KUL

In Plagiaty (?) on Maj 13, 2014 at 8:53 am

W najnowszych doniesieniach na temat sprawy prof. z KUL dziennikarz napisał m.in.:

„to przypadek bez precedensu w lubelskich szkołach wyższych, bo do tej pory nie zdarzyło się, by w przypadku udowodnionego już plagiatu któraś z uczelni chciała jeszcze kompleksowo sprawdzać dorobek swojego naukowca”

A ja mam nadzieję, że to właśnie zostanie potraktowane jako precedens, czyli, że od teraz zawsze podejrzenia plagiatu będą tak wnikliwie badane. Chciałbym, żeby prace komisji powoływanych w takich przypadkach były nagłaśniane, tak, żeby każdy mógł skontaktować się z komisją w celu wskazania podejrzanych par prac. Tak samo wnikliwe i jawne powinny być przewody doktorskie, habilitacyjne i profesorskie.

 

Wyniki 6. edycji konkursów OPUS i SONATA

In Grantoza on Maj 7, 2014 at 9:45 am

Na stronie NCN zostały opublikowane wyniki 6. edycji konkursów OPUS i SONATA.

W konkursie OPUS w module HS5 statystyki były następujące: zgłoszono 136 wniosków, do drugiego etapu zakwalifikowano 43 z nich, a na ostatecznej liście znalazło się 22 wnioski. Daje to „wskaźnik sukcesu” w wysokości niewiele ponad 16%. Jest to najniższy współczynnik sukcesu w całej historii konkursów OPUS w module HS5. W poprzedniej edycji (OPUS 5) współczynnik ten wyniósł 32%, można więc powiedzieć, że w obecnej edycji było dwukrotnie trudniej dostać finansowanie niż w poprzedniej. Tym bardziej gratuluję wnioskodawcom, których projekty zostały zakwalifikowane do finansowania. Z drugiej strony – politycy mają obecnie jeszcze mniejsze prawo powoływania się na konkursy NCN w dyskusji o niedostatecznym finansowaniu badań naukowych w Polsce.

Tradycyjnie już, na podstawie wyników obecnej edycji uaktualniłem „ranking” wydziałów prawa, który sporządziłem po poprzedniej edycji. W dotychczasowych sześciu edycjach konkursów OPUS, SONATA i SONATA Bis:

  • 11 grantów uzyskali pracownicy WPiA UŁ
  • 10 grantów uzyskali pracownicy WPiA UJ
  • po 9 grantów uzyskali pracownicy WPiA UAM, INP PAN i WPAiE UWr
  • 7 grantów uzyskali pracownicy WPiA UW
  • po 6 uzyskali pracownicy WPiA UG, WP UwB i prawnicy z Akademii Leona Koźmińskiego
  • 5 grantów uzyskali pracownicy WPiA UŚ
  • po 4 granty uzyskali pracownicy WPiA UMK i WPiA Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego
  • 3 granty uzyskali pracownicy WPiA UKSW
  • po 2 granty uzyskali pracownicy WPiA UMCS, WPiA UWM i prawnicy z poznańskiego oddziału SWPS
Piotr Stec

Nauka i prawo

Robię habilitację

blog o "perełkach" polskiej doktryny prawniczej

Warsztat badacza – Emanuel Kulczycki

blog o "perełkach" polskiej doktryny prawniczej