doktrynalia

Bezczelny plagiat

In Plagiaty (?) on Czerwiec 22, 2014 at 1:42 pm

Dr Dariusz Bucior opublikował na swoim blogu wpis, w którym wskazuje na podejrzenie popełnienia plagiatu przez autorów komentarza do Prawa wekslowego. Dr Bucior przytoczył obszerną listę „podobieństw” pomiędzy współczesnym komentarzem autorstwa L. Bagińskiej i M. Czarneckiego (wyd. 6 C.H. Beck, Warszawa 2013) a przedwojennym komentarzem I. Rosenblütha.

W tej sprawie zastanawia mnie jak to możliwe, że plagiat został wykryty dopiero teraz. Przecież komentarzy do prawa wekslowego jest mało, więc sprawa powinna być wykryta już przy pierwszym wydaniu, nie wspominając, że powinno go wykryć wydawnictwo tak renomowane jak C.H. Beck. Albo więc jest tak, że jako środowisko więcej piszemy niż czytamy, albo jest tak, że ci, którzy wcześniej wykryli ten plagiat nic w tej sprawie nie zrobili. Nie wiem co gorsze…

W każdym razie dziękuję dr. D. Buciorowi za ujawnienie tej sprawy.

 

Reklamy
  1. Tak, też czytałam o tej sprawie. I choć takie postępowanie powinno słusznie oburzać, to z drugiej strony mam wrażenie, że prawnicy zanadto przyzwyczaili się do metody kopiuj-wklej i sami mogą być zdziwieni, że popełniają plagiat. Ot, w kancelariach prawniczych zupełnie naturalny jest ghost-writting (teoretycznie zakazany), pracownicy przeklejają całe fragmenty do swoich pism od kolegów etc. Dlatego sądzę, że ten problem jest znacznie głębszy niż na pozór mogłoby się wydawać…

  2. Nie chcę tutaj stawać w jednym miejscu, gdzie stoi plagiator, ale czym innym jest praca naukowa, a inny charakter ma praca zawodowa prawnika. O pismach procesowych, ba (!) o wyrokach, w których uzasadnieniach znajdziemy skopiowane obszerne fragmenty np. z uzasadnienia aktu oskarżenia było w swoim czasie głośnio, ale to są dwie odrębne sprawy. Chociaż zgadzam się, że niektórzy dość łatwo przyzwyczaili się do tej metody kopiuj-wklej w pracach naukowych, zapominając o podaniu źródła i zaznaczeniu fragmentu. Nie popadajmy jednak w inną skrajność – był okres, gdzie pisano wszystko i dziś oto mamy nowy znak czasu: wszystko musi być podpisane (?). Dziś pracuję nad tekstem naukowym i mam przed sobą opracowanie sprzed wielu lat, które podnosi te kwestie, którymi ja zajmuję się. Moje wnioski jednak wcześniej już zostały opublikowane w innej pracy, gdy jeszcze moja głowa nie posiadała wiedzy o tym starym tekście – rozumiem jednak, że mam pozbyć się moich wniosków, bo ktoś inny jakieś 120 lat temu napisał o tym. Może nie było to wtedy opatrzone większym komentarzem i okraszone solidną argumentację, tylko jakiś jeden akapit, myśl mocniej nierozwinięta, ale rozumiem, że mój artykuł (ministerialne 0,5 ark.) jest nic nie wart ? Mam to szczęście, że nie muszę już uczestniczyć w wyścigu o profesurę, ale innym wcale nie zazdroszczę bo idą straszne czasy.

  3. W trakcie nauki do aplikacji lub praktyki zawodowej, która wymaga np. porównania dwóch komentarzy, łatwo zorientować się, że nawet w najbardziej znanych pozycjach potrafią powtarzać się długie akapity tekstu bez żadnych zmian. I nagle kogoś to w ogóle dziwi? Przecież jakiś profesor będący racą prawnym, adwokatem lub sędzią już dawno musiał natknąć się na więcej podobnych przypadków, gdy dla takiego gówniarza jak ja, jest to oczywiste.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Piotr Stec

Nauka i prawo

Robię habilitację

blog o "perełkach" polskiej doktryny prawniczej

Warsztat badacza – Emanuel Kulczycki

blog o "perełkach" polskiej doktryny prawniczej

%d blogerów lubi to: