doktrynalia

Archive for Kwiecień 2015|Monthly archive page

Wznowienie przewodu w Szczecinie

In Plagiaty (?), Recenzje, Stopnie i tytuły naukowe on Kwiecień 28, 2015 at 9:03 am

W majowym Forum Akademickim M. Wroński opisuje kolejny przypadek z nauk prawnych.

W 2012 r. na WPiA Uniwersytetu Szczecińskiego obroniono doktorat „Prowadzenie cudzych spraw bez zlecenia. Konstrukcja prawna”. Promotorem pracy był prof. dr. hab. Władysław Rozwadowski, a recenzentami jego dwaj koledzy – z tego samego wydziału prof. dr. hab. Bronisław Ziemianin oraz dr. hab. Jerzy Ciszewski, z którym prof. Rozwadowski pracował wiele lat na WPiA Uniwersytetu Gdańskiego. Zarówno promotor jak i obydwaj recenzenci wysoko ocenili pracę. Nie wiem, czy nie zauważyli, że w 2009 r. ukazała się rozprawa habilitacyjna o identycznym tytule (Przemysław Drapała, Prowadzenie cudzych spraw bez zlecenia. Konstrukcja prawna, C.H. Beck, Warszawa 2009), czy uznali, że to nie dyskwalifikuje rozprawy, w każdym razie obie recenzje były pozytywne.

Po ujawnieniu istnienia podobnej pracy, Wydział powołał komisję, która uznała, że doszło do plagiatu, ale wg ekspertyzy prof. Błeszyńskiego nie zawiera ona takich samych fragmentów tekstu. Ponieważ jednak zachodzi podejrzenie, że jest to praca nieoryginalna, złożono wniosek do CK o wznowienia postępowania.

Na kanwie tej sprawy oburza mnie brak jakichkolwiek potencjalnych konsekwencji dla promotora i recenzentów. Z tekstu M. Wrońskiego wynika, że promotor idzie w zaparte, zaś „wewnętrzny” recenzent ma wątpliwości, ale próbuje sprawę wyciszyć. W tym miejscu się zawiesiłem, bo nie wiem jak kulturalnie to skomentować! Żeby nie przeklinać, napiszę tak: jeśli zarzuty się potwierdzą, zarówno promotor jak i recenzenci  powinni mieć co najmniej kilkuletni zakaz promowania i recenzowania doktoratów, habilitacji i profesur.

Wiem, że obecnie nie ma podstaw prawnych do takiej „kary”, i przyznaję, że myśl, że miałaby ją orzekać CK mnie mierzi, więc trzeba to jakoś inaczej wymyślić. Wydaje mi się, że należy też postulować, by zarówno rozprawy doktorskie jak i ich recenzje były publikowane w sieci na jakiś czas przed publiczną obroną.

A niezależnie od wyników tego konkretnego postępowania: wszyscy wiemy, że doktorat stał się przepustką do zawodów prawniczych. Będą więc próby obrony doktoratów przepisanych z książek dostępnych w wersji elektronicznej. W środowisku naukowym powinniśmy zwalczać nie tylko takich doktorantów, ale przede wszystkim – promotorów i recenzentów. Natomiast to korporacje zawodowe muszą wysłać jasny sygnał, że nie tolerują takich fałszywych doktorów i dyscyplinarnie usuwać z zawodu osoby, którym unieważniono/odebrano doktorat, który został wykorzystany do dostania się do danego zawodu.

Reklamy

Pierwszy milion trzeba… skasować za recenzje

In Stopnie i tytuły naukowe on Kwiecień 15, 2015 at 12:57 pm

Habilitant2012 napisał:

„jedna osoba wzięła udział w ponad pięciuset postępowaniach habilitacyjnych i profesorskich. Warto do tego dodać 304 recenzje doktorskie”

Pierwsza moja myśl była taka: a jednak w naukach prawnych mamy mniejsze bagno, niż w okolicznych naukach społecznych. Potem jednak naszło mnie podejrzenie, że może po prostu o czymś nie wiem. Sprawdziłem dwóch członków CK reprezentujących nauki prawne, ale, choć zdumiał mnie rozrzut zagadnień, w których CK uznała ich za „specjalistów”, ilość postępowań, w których wystąpili w roli recenzenta jest umiarkowana (po 3-5 rocznie).

Czy ktoś z szacownych czytelników ma jakieś typy, który z „naszych” profesorów jest liderem recenzowania doktoratów i habilitacji?

Przesłanki wyłączeń w procedurze habilitacyjnej

In Stopnie i tytuły naukowe on Kwiecień 7, 2015 at 9:07 am

Habilitant2012 przytacza ciekawe spostrzeżenie M. Wrońskiego. Zgadzam się z nimi, że urzędujący dziekan nie powinien być członkiem komisji habilitacyjnych w postępowaniach toczących się na jego wydziale.

Na moim wydziale istnieje zwyczaj, by dziekan i prodziekani nie byli członkami komisji habilitacyjnych w postępowaniach prowadzonych na wydziale. Nie zdarzyło się też, żeby CK wyznaczyła kogoś z nich do takich postępowań. Okazuje się jednak, że w Sekcji Humanistycznej CK panują inne zwyczaje. Osoby, które podejmowały w tej sekcji takie decyzje, bardzo szkodzą reputacji CK. Wręcz robią co mogą, żeby zła opinia o tej instytucji znalazła potwierdzenie w faktach.

Zastanawiam się jak temu zaradzić. Przesłanki wyłączenia można lepiej uregulować w ustawie, ale jak walczyć z układami w CK? Przede wszystkim ktoś powinien opublikować raport o konfliktach interesów na podstawie danych z dotychczasowych postępowań. Wydaje mi się nawet, że pewne elementy tego raportu można wygenerować automatycznie z danych dostępnych w bazie „Ludzie nauki”, z podziałem na dyscypliny i wydziały (i oczywiście z nazwiskami). Może niektórym profesorom zrobiłoby się choć trochę łyso, gdyby się okazało, że w swojej dyscyplinie są liderami w kategorii naruszania dobrych praktyk akademickich.

„Precedens” w postępowaniu dyscyplinarnym na UMCS

In Uncategorized on Kwiecień 4, 2015 at 3:23 pm

Kolejny kamyczek do moich dywagacji na temat tego, czy zasługujemy na autonomię w postaci prowadzenia postępowań dyscyplinarnych w ramach uczelni:

na UMCS umorzono postępowanie w sprawie prof. Ryszarda Mojaka oskarżonego o skandaliczne zachowanie wobec sekretarki (miał ją zwyzywać m.in. od „j… k….”) oraz mobbing wobec pracowników naukowych ze swojej katedry. Postępowanie umorzono „z uwagi na przekroczenie ustawowego sześciomiesięcznego terminu na wszczęcie postępowania”. Komisja dyscyplinarna uznała więc, że ustawowy termin wszczęcia postępowania wyjaśniającego jest jednocześnie terminem przedawnienia karalności czynu.

Trzeba tu przypomnieć, że ustawa przewiduje dwa terminy – na wszczęcie postępowania dyscyplinarnego (obecnie rzecznik ma na to 3 miesiące), oraz termin przedawnienia („5 lat od popełnienia czynu, z zastrzeżeniem że jeżeli czyn zawiera znamiona przestępstwa, postępowanie wyjaśniające może być wszczęte aż do upływu okresu przedawnienia przewidzianego dla tego przestępstwa”). Jak bardzo trzeba nie chcieć zająć się sprawą, żeby uznać, że ten pierwszy termin oznacza to, co ten drugi?

Zwróciłem uwagę, że w składzie komisji była profesor z zakładu fizjologii roślin, profesor z wydziału politologii, oraz przedstawiciel studentów (który jako jedyny był za ukaraniem). Nikt zatem nie miał wykształcenia prawniczego. Moim zdaniem to wiele wyjaśnia w kwestii poprawności wydanego przez komisję „precedensu”.

Piotr Stec

Nauka i prawo

Robię habilitację

blog o "perełkach" polskiej doktryny prawniczej

Warsztat badacza – Emanuel Kulczycki

blog o "perełkach" polskiej doktryny prawniczej