doktrynalia

Archive for Czerwiec 2015|Monthly archive page

Aktualizacja wpisu

In Plagiaty (?), Stopnie i tytuły naukowe on Czerwiec 19, 2015 at 11:30 am

Na stronie WPiA UG pojawiła się uchwała w sprawie jednego z przewodów habilitacyjnych, o których pisałem pół roku temu. W jednym z opisanych wówczas postępowań Rada WPiA UG odmówiła nadania stopnia doktora habilitowanego. W uzasadnieniu napisano m.in., że rozprawa nie stanowi opracowania samodzielnego, gdyż

„występuje zastanawiająca zbieżność między książką Habilitanta Rola świadka w prawie karnym Toruń 2012 i książką K. Sitkowskiej Fałszywe zeznania w teorii i w praktyce, Warszawa 2011″,

a ponadto

„co najmniej trzy  z rozdziałów monografii (…) zostały już opublikowane in extenso, wobec czego nasuwa się pytanie, czy nie występuje w tej pracy oprócz wcześniej wskazanego plagiatu element autoplagiatu”.

Niestety ani na stronie Wydziału, ani na stronie CK nie ma jeszcze recenzji, a ponoć dwie były pozytywne. Jak tylko recenzje zostaną udostępnione, postaram się zaktualizować ten wpis, żeby pamięć o „dokonaniach” tych recenzentów nie zginęła.

[Aktualizacja 22.09.2015]: Recenzje są już dostępne – pozytywne napisali dr hab. Wojciech Cieślak i prof. Stanisław Pikulski (obecnie obydwaj z WPiA UWM), a jedyną negatywną – prof. Tomasz Grzegorczyk.

Ogólnie możnaby przyklasnąć Radzie WPiA UG. Jeśli książka istotnie składa się z plagiatów i autoplagiatów, to trudno uznać, że stanowi istotny wkład w rozwój nauk prawnych. Mam jednak istotną wątpliwość formalną – dlaczego postępowanie w tej sprawie trwało aż 1,5 roku? Z uzasadnienia uchwały wynika, że sprawa była rozpatrywana bardzo długo przez komisję habilitacyjną (do lutego br.).

Zastanawiam się też, jaki powinien być ciąg dalszy. Plagiat jest ścigany na wniosek pokrzywdzonego, a z okoliczności sprawy wynika, że autorka splagiatowanej książki nie złoży takiego wniosku. O odpowiedzialności karnej raczej nie ma więc co myśleć. A co z odpowiedzialnością dyscyplinarną? Habilitant jest prokuratorem, więc w grę wchodzi tylko odpowiedzialność dyscyplinarna prokuratorska. Czy dziekan wydziału powinien zawiadomić prokuraturę o takim przypadku?

Reklamy

Parametryzacja a habilitacje

In Stopnie i tytuły naukowe on Czerwiec 9, 2015 at 8:54 am

Habilitant2012 odniósł się na swoim blogu do wystąpienia dyrektora NCN na temat stanu nauki w Polsce.

W dyskusji, która się toczy pod tym wpisem, zwróciłem uwagę na wątek dotyczący liczenia przeprowadzonych habilitacji oraz uprawnień habilitacyjnych do oceny parametrycznej. Zgadzam się z tymi uczestnikami tej dyskusji, którzy kwestionują to rozwiązanie. Moim zdaniem stanowi to odwrócenie ról: to nie uprawnienia i ich wykorzystywanie powinny wpływać na ocenę parametryczną prowadzonych badań, lecz odwrotnie – wyniki oceny prowadzonych badań powinny decydować o możliwości nadawania habilitacji. Tylko jednostki o kategorii A powinny mieć takie uprawnienia. Wymóg zatrudniania określonej liczby profesorów może zostać (i moim zdaniem powinien być znacznie podwyższony i na bieżąco monitorowany przez OPI), ale jako kryterium dodatkowe (żeby nie było tak, że uprawnienia habilitacyjne dostaje kilkuosobowa spółdzielnia naukowców).

Oczywiście w tym celu ocena parametryczna powinna być prowadzona znacznie rzetelniej niż do tej pory, żeby się nie okazywało, że najlepszą jednostką w danej dyscyplinie jest ta, która najbezczelniej skłamała w ankiecie. Niemniej wielką zaletą takiego rozwiązania byłoby pominięcie roli CK w procedurze nadawania uprawnień habilitacyjnych. Ponieważ uprawnienia nie byłyby nadawane, lecz nabywane z mocy prawa, wystarczyłoby, że jakaś instytucja prowadziłaby rejestr jednostek, które są uprawnione do nadawania tytułów. Instytucja ta musiałaby posiadać bazę odnotowującą liczbę samodzielnych badaczy zatrudnionych w danej jednostce i raz na jakiś czas przeprowadzać aktualizację wpisów, zawieszając uprawnienia tym jednostkom, które nie spełniają minimum kadrowego i usuwając z rejestru jednostki, które utraciły kategorię A. Znacznie bardziej nadaje się do tego OPI (działające w imieniu ministra), niż CK.

Nowy komunikat ws. kryteriów oceny czasopism

In Parametryzacja on Czerwiec 4, 2015 at 8:42 am

Ministerstwo opublikowało komunikat w sprawie sprawie kryteriów i trybu oceny czasopism naukowych.

Wszystkie dotychczasowe wady tego rozwiązania pozostały, a niektóre nawet się pogłębiają. Widać, że zaproszenie do prac takich ludzi jak dr E. Kulczycki było tylko klasycznym listkiem figowym. Jak on sam bowiem przyznaje, nowe zasady zostały przyjęte wbrew jego stanowisku!

Najważniejsze zarzuty wobec dotychczasowych i nowych zasad:

1) łamanie zasady lex retro non agit,

2) ustalanie kryteriów, które wpływają na wysokość dotacji publicznych w formie komunikatu, a nie aktu prawa powszechnie obowiązującego,

3) niejasne zasady współpracy z prywatną firmą – Index Copernicus (zob. mój poprzedni wpis na ten temat oraz krytyczne uwagi E. Kulczyckiego) – tym razem redakcje czasopism mają dostać dodatkowe punkty za wypełnienie bazy bibliograficznej tej firmy, dane te są bardzo obszerne, na ich wprowadzenie jest miesiąc czasu, a przedstawiciel firmy bezczelnie oświadcza, że firma umożliwi automatyczny transfer danych z dotychczas istniejących baz do 20 lipca, a więc już po upływie terminu na złożenie ankiety!

4) spłaszczanie punktacji na liście B  – tak, jak poprzednio, większość czasopism będzie miała podobną liczbę punktów; ostatnio większość miała po 5-6 punktów, teraz większość będzie miała 7-9 punktów),

5) dominacja kryteriów formalnych i źle rozumianych kryteriów „umiędzynarodowienia” – okazuje się, że lepsze jest czasopismo, w którym co piąty artykuł jest w jakimkolwiek języku obcym, niż np. Państwo i Prawo; lepsze jest czasopismo, które w radzie naukowej ma np. kilku Słowaków.

Do tych wszystkich wad obecnie dołożono jeszcze jedną – uznaniowość. Aż do 5 punktów będą przyznawały komitety PAN. Czy to jest uczciwe, że Komitet Nauk Prawnych będzie oceniał wydawane przez siebie Państwo i Prawo? Czy taka ocena będzie miała jakąś wartość?

Do tej pory myślałem, że to taki typowy polski paździerz. Teraz jednak zaczynam mieć wrażenie, że poza biurokratyczną nieudolnością, równie mocno liczą się kolesiostwo oraz zwykła korupcja. Czy przy następnej ocenie okaże się, że punkty dostaną tylko te czasopisma, które przekażą prawa autorskie do swoich artykułów „operatorowi merytorycznemu”? Czy ta niesamowita kariera wynika z tego, że w IC zainwestowała jakiś czas temu spółka Platforma Mediowa Point Group? Mam nadzieję, że po wyborach pojawi się jakaś nowa ekipa i zaprosi NIK i CBA do przyjrzenia się kulisom współpracy pomiędzy ministerstwem a „merytorycznym operatorem” bazy POL-index.

Blokujmy do skutku!

In Parametryzacja on Czerwiec 3, 2015 at 7:48 am

Zgadzam się ze sprzeciwem wobec pomysłu wyodrębniania „uczelni wiodących” i mam nadzieje, że twórcy tego pomysłu szybko pożegnają się pracą w Ministerstwie (albo dla Ministerstwa).

Podstawowy argument przeciwko temu pomysłowi jest taki, że wdrożenie go nie przyczyni się do podniesienia jakości badań naukowych w Polsce, lecz przeciwnie – obniży jakość tych badań. Jeśli celem jakiejś organizacji jest innowacyjność, to zarządzanie nią musi się opierać o zasady fair play. Dlatego uczelnie muszą być uczciwie oceniane według takich samych (i dodajmy – wcześniej znanych) kryteriów. Pomysł wyodrębnienia uczelni, które z założenia będą dostawały większe pieniądze za takie same wyniki badań, jest nie tylko świństwem, pokazującym jak bardzo skorumpowane jest środowisko, które go zaproponowało. Przede wszystkim pomysł ten jest nietrafny – doprowadzi do skutków odwrotnych od zamierzonych, gdyż psując konkurencję między uczelniami nie da się osiągnąć wzrostu jakości badań na tych uczelniach.

Jest jeszcze drugi problem – pomysł by uniwersytety „nieflagowe” były finansowane przez samorządy, to powrót do czasów, gdy członkowie komitetów wojewódzkich PZPR masowo uzyskiwali doktoraty na miejscowej uczelni. Naprawdę tego Pani chce, Pani Minister? To może nie oszukujmy się i wprowadźmy taki przepis w ustawie o tytule i stopniach: „Stopień doktora uzyskuje się również w drodze mianowania do zarządu wojewódzkiego partii, która w ostatnich wyborach samorządowych uzyskała najlepszy wynik w danym województwie. Wybór dyscypliny naukowej należy do zainteresowanego”? Odpowiednio członkom zarządu krajowego możemy z urzędu nadawać habilitacje. Dla mnie to nawet lepsze rozwiązanie, bo nie będę musiał osobiście brać udziału w ustawionych procedurach.

Piotr Stec

Nauka i prawo

Robię habilitację

blog o "perełkach" polskiej doktryny prawniczej

Warsztat badacza – Emanuel Kulczycki

blog o "perełkach" polskiej doktryny prawniczej