doktrynalia

Archive for the ‘Stopnie i tytuły naukowe’ Category

Habilitacja na podstawie glos w Lexie

In Stopnie i tytuły naukowe on Czerwiec 5, 2018 at 10:44 am

Dzięki tytanicznej pracy kolegów z WPiA UWM udało się jeszcze bardziej zaniżyć poprzeczkę dla habilitacji z nauk prawnych, już wcześniej nisko umieszczoną przez koleżanki i kolegów z WP UwB. Ten przypadek warto jednak odnotować, bo to chyba pierwszy raz ktoś zrobił habilitację na podstawie glos w Lexie:
http://wpia.uwm.edu.pl/wydzial/postepowania-awansowe/postepowania-habilitacyjne/dr-waldemar-gontarski

W autoreferacie pojawia się ponadto ciekawy wątek argumentu z autorytetu – otóż trafność wniosków, do jakich doszedł Habilitant potwierdza przede wszystkim jego „współpraca z profesor dr hab. Genowefą Grabowską”. Zupełnie jak w filmie – Genowefa Grabowska i wszystko jasne:)

Reklamy

Cd. sprawy w Szczecinie

In Plagiaty (?), Stopnie i tytuły naukowe on Marzec 4, 2017 at 2:16 pm

M. Wroński w styczniowym Forum Akademickim opisał dalszy ciąg sprawy doktoratu ze Szczecina.

Szkolne błędy w procedurze administracyjnej, które popełniają władze WPiA USz moim zdaniem uzasadniają kontrolę CK i wymagają rozważenia, czy Wydziałowi nie powinno się zawiesić uprawnień. Zupełnie nie rozumiem dlaczego we wznowionym postępowaniu wyznaczono tych samych recenzentów, którzy przecież okazali się niekompetentni w pierwszym postępowaniu. Niestety podzielam ocenę M. Wrońskiego, że czeka nas jeszcze wiele lat postępowania w tej sprawie.

W habilitacjach rośnie konkurencja dla WP UwB

In Stopnie i tytuły naukowe on Styczeń 2, 2017 at 1:08 pm

W rozmowach na temat bliźniaczych habilitacji powtarza się wątek, że mleko się rozlało tylko dlatego, że oboje niedoszłych habilitantów tak się spieszyli, że nie chcieli czekać, aż uprawnienia habilitacyjne dostanie ośrodek, w którym osoby te kilka lat obroniły doktoraty – WPiA UWM.

Okazuje się, że WP UwB, który do tej pory był „liderem” wątpliwych postępowań habilitacyjnych, dorobił się pod swoim bokiem znaczącego konkurenta – WPiA UWM. Charakterystyczne jest to, że na jednym i drugim wydziale największe wątpliwości dotyczą nauk penalnych. W niemal wszystkich postępowaniach habilitacyjnych prowadzonych na WPiA UWM z obszaru nauk penalnych (stan na dzień 2.01.2017) przynajmniej jeden recenzent zajął stanowisko krytyczne. Byli to jednak zawsze tzw. recenzenci zewnętrzni. Jeśli chodzi o recenzentów wewnętrznych (prof. W. Pływaczewski występuje w tej roli trzy razy, a prof. W. Cieślak – jeden raz), to ich recenzje kończyły się konkluzjami pozytywnymi.

Jeśli więc ktoś nie dał rady zrobić habilitacji z nauk penalnych po zachodniej stronie Wisły, ma obecnie znakomity wybór ośrodków po drugiej stronie. Być może powinniśmy wprowadzić wyraźnie takie rozróżnienie na habilitacje „zachodniowiślane” i „wschodniowiślane”. W obszarze nauk penalnych to zaczyna być istotną różnicą.

 

Ciąg dalszy sprawy habilitacji dr E. Żywuckiej-Kozłowskiej

In Plagiaty (?), Stopnie i tytuły naukowe on Listopad 16, 2016 at 11:02 am

We wrześniu zeszłego roku zżymałem się na postępowanie habilitacyjne, w którym mimo negatywnych recenzji oraz negatywnej uchwały komisji habilitacyjnej, Rada Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku nadała stopień doktora habilitowanego dr E. Żywuckiej-Kozłowskiej.

W listopadowym numerze Forum Akademickiego Marek Wroński opisuje dokładniej ten przypadek i informuje, że CK podjęła decyzję o wznowieniu tego postępowania (w międzyczasie ze strony CK zniknęły recenzje i pozostałe dokumenty dotyczące tego postępowania).

Co zrobią nasi koledzy z Rady Wydziału Prawa UwB?

 

Habilitacja? Oczywiście, że tak

In Stopnie i tytuły naukowe on Październik 23, 2016 at 9:42 am

Kilka dni temu Habilitant opublikował wpis na temat potrzeby istnienia habilitacji. Pisze m.in. tak:

„Mój ogląd habilitacji jest jak najgorszy. Niekompetentne, nieuczciwe, ‚kurtuazyjne’ recenzje, pisane głównie po to, żeby przepchnąć habilitanta, który nigdy w życiu nie powinien dostać habilitacji. Nie ma takiego standardu naukowego, którego polski recenzent habilitacyjny nie jest w stanie zignorować, ominąć, udać, że go nie ma. Ale publiczna i państwowa procedura habilitacyjna daje jednak szanse na to, że to badziewie jest jednak uwalane.”

Pod wpisem rozgorzała dyskusja. Jeden z jej uczestników napisał, że habilitacja nie pełni funkcji sita, bo w jego odbiorze uwala się tyle samo słabych habilitacji jak dobrych. Fundamentalnie się z tym nie zgadzam. Oczywiście dostrzegam mnóstwo słabych habilitacji, ale ze statystycznego punktu widzenia najważniejsza jest zupełnie inna liczba – liczba osób, które z powodu nieuzyskania habilitacji odeszły z uczelni zwalniając miejsce nowym naukowcom. Na moim wydziale co roku więcej osób odchodzi z uczelni niż rozpoczyna procedurę habilitacyjną. To w ten sposób habilitacja pełni funkcję sita. Bez niej ci wszyscy wieczni doktorzy pracowaliby na uczelni do emerytury. I nic by sobie nie robili z tego, że wydział ma kategorię C.

Bliźniacze postępowania – bliźniacze wyniki

In Plagiaty (?), Recenzje, Stopnie i tytuły naukowe on Wrzesień 29, 2015 at 9:16 am

Dostałem maila od pracownika WPiA UG, w którym z wyraźną ulgą powiadomił mnie, że wczoraj – w poniedziałek 28 września Rada tego Wydziału podjęła uchwałę o odmowie nadania stopnia doktora habilitowanego w drugim z bliźniaczych postępowań, o których pisałem na blogu (zob. wpisy: 1 i 2).

Przypomnę:

Oboje habilitanci kilka lat temu tego samego dnia (19 lutego 2010 r.) obronili doktoraty na WPiA UWM w Olsztynie. Oboje opublikowali swoje rozprawy habilitacyjne w tym samym wydawnictwie – TNOiK. Większość ich dorobku jest napisana wspólnie. Temat rozprawy habilitacyjnej habilitantki (Pozycja ustrojowa i karnoprocesowa prokuratury w Polsce na tle prawnoporównawczym, TNOiK, Toruń 2012) jest bardzo podobny do tematu rozprawy doktorskiej habilitanta (Rola prokuratora w postępowaniu karnym), a temat rozprawy habilitacyjnej habilitanta (Rola świadka w prawie karnym, TNOiK, Toruń 2012) do tematu doktoratu habilitantki (Fałszywe zeznania w teorii i w praktyce).

W chwili obecnej wiem tylko, że w postępowaniu habilitantki (inaczej niż w postępowaniu habilitanta, gdzie była jedna negatywna recenzja) wszystkie recenzje były pozytywne. Napisali je dr hab. Wojciech Cieślak i prof. Stanisław Pikulski (obecnie obydwaj pracujący na WPiA UWM) oraz prof. Kazimierz Rajchel. Co istotne – recenzenci nie zmienili zdania nawet po ujawnieniu się wątpliwości co do samodzielności prac, dwóch z nich nawet pofatygowało się do Gdańska, żeby bronić habilitantki.

Osobiście dochodzę do dwóch wniosków:

  1. będę podejrzliwy wobec wszystkich postępowań, w których wezmą udział wymienieni recenzenci,
  2. nie opublikuję niczego w wydawnictwie TNOiK.

 

 

Grupa Rozdająca Habilitacje znowu w akcji

In Stopnie i tytuły naukowe on Wrzesień 10, 2015 at 8:13 pm

Dwa lata temu opisałem wątpliwe postępowanie habilitacyjne. Dotyczyło ono kryminologii, odbywało się w Białymstoku, recenzenci zewnętrzni byli na nie, ale wbrew ich opinii komisja i rada Wydziału Prawa UwB były na tak.

Okazuje się, że koleżanki i koledzy z Białegostoku postanowili pobić ten rekord. W postępowaniu z tego roku, znów z kryminologii, nie tylko recenzje zewnętrzne były negatywne (prof. Anny Kossowskiej z INP PAN oraz prof. Moniki Płatek z UW), również uchwała komisji habilitacyjnej była negatywna, a mimo to rada Wydziału Prawa UwB przyznała stopień doktora habilitowanego. Jakiś wpływ na wynik postępowania mogło mieć to, że sekretarzem komisji był „bohater” tego poprzedniego postępowania, ale to tylko przypuszczenie.

Właściwie to nie wiem, po co takiej radzie recenzenci zewnętrzni. Jeśli wynik postępowania jest z góry ustalony, to recenzenci zewnętrzni tylko psują zabawę. I jeszcze domagają się za to zapłaty.

Możemy być dumni, że produkcja krajowa prześcignęła osławione habilitacje ze Słowacji?

Aktualizacja wpisu

In Plagiaty (?), Stopnie i tytuły naukowe on Czerwiec 19, 2015 at 11:30 am

Na stronie WPiA UG pojawiła się uchwała w sprawie jednego z przewodów habilitacyjnych, o których pisałem pół roku temu. W jednym z opisanych wówczas postępowań Rada WPiA UG odmówiła nadania stopnia doktora habilitowanego. W uzasadnieniu napisano m.in., że rozprawa nie stanowi opracowania samodzielnego, gdyż

„występuje zastanawiająca zbieżność między książką Habilitanta Rola świadka w prawie karnym Toruń 2012 i książką K. Sitkowskiej Fałszywe zeznania w teorii i w praktyce, Warszawa 2011″,

a ponadto

„co najmniej trzy  z rozdziałów monografii (…) zostały już opublikowane in extenso, wobec czego nasuwa się pytanie, czy nie występuje w tej pracy oprócz wcześniej wskazanego plagiatu element autoplagiatu”.

Niestety ani na stronie Wydziału, ani na stronie CK nie ma jeszcze recenzji, a ponoć dwie były pozytywne. Jak tylko recenzje zostaną udostępnione, postaram się zaktualizować ten wpis, żeby pamięć o „dokonaniach” tych recenzentów nie zginęła.

[Aktualizacja 22.09.2015]: Recenzje są już dostępne – pozytywne napisali dr hab. Wojciech Cieślak i prof. Stanisław Pikulski (obecnie obydwaj z WPiA UWM), a jedyną negatywną – prof. Tomasz Grzegorczyk.

Ogólnie możnaby przyklasnąć Radzie WPiA UG. Jeśli książka istotnie składa się z plagiatów i autoplagiatów, to trudno uznać, że stanowi istotny wkład w rozwój nauk prawnych. Mam jednak istotną wątpliwość formalną – dlaczego postępowanie w tej sprawie trwało aż 1,5 roku? Z uzasadnienia uchwały wynika, że sprawa była rozpatrywana bardzo długo przez komisję habilitacyjną (do lutego br.).

Zastanawiam się też, jaki powinien być ciąg dalszy. Plagiat jest ścigany na wniosek pokrzywdzonego, a z okoliczności sprawy wynika, że autorka splagiatowanej książki nie złoży takiego wniosku. O odpowiedzialności karnej raczej nie ma więc co myśleć. A co z odpowiedzialnością dyscyplinarną? Habilitant jest prokuratorem, więc w grę wchodzi tylko odpowiedzialność dyscyplinarna prokuratorska. Czy dziekan wydziału powinien zawiadomić prokuraturę o takim przypadku?

Parametryzacja a habilitacje

In Stopnie i tytuły naukowe on Czerwiec 9, 2015 at 8:54 am

Habilitant2012 odniósł się na swoim blogu do wystąpienia dyrektora NCN na temat stanu nauki w Polsce.

W dyskusji, która się toczy pod tym wpisem, zwróciłem uwagę na wątek dotyczący liczenia przeprowadzonych habilitacji oraz uprawnień habilitacyjnych do oceny parametrycznej. Zgadzam się z tymi uczestnikami tej dyskusji, którzy kwestionują to rozwiązanie. Moim zdaniem stanowi to odwrócenie ról: to nie uprawnienia i ich wykorzystywanie powinny wpływać na ocenę parametryczną prowadzonych badań, lecz odwrotnie – wyniki oceny prowadzonych badań powinny decydować o możliwości nadawania habilitacji. Tylko jednostki o kategorii A powinny mieć takie uprawnienia. Wymóg zatrudniania określonej liczby profesorów może zostać (i moim zdaniem powinien być znacznie podwyższony i na bieżąco monitorowany przez OPI), ale jako kryterium dodatkowe (żeby nie było tak, że uprawnienia habilitacyjne dostaje kilkuosobowa spółdzielnia naukowców).

Oczywiście w tym celu ocena parametryczna powinna być prowadzona znacznie rzetelniej niż do tej pory, żeby się nie okazywało, że najlepszą jednostką w danej dyscyplinie jest ta, która najbezczelniej skłamała w ankiecie. Niemniej wielką zaletą takiego rozwiązania byłoby pominięcie roli CK w procedurze nadawania uprawnień habilitacyjnych. Ponieważ uprawnienia nie byłyby nadawane, lecz nabywane z mocy prawa, wystarczyłoby, że jakaś instytucja prowadziłaby rejestr jednostek, które są uprawnione do nadawania tytułów. Instytucja ta musiałaby posiadać bazę odnotowującą liczbę samodzielnych badaczy zatrudnionych w danej jednostce i raz na jakiś czas przeprowadzać aktualizację wpisów, zawieszając uprawnienia tym jednostkom, które nie spełniają minimum kadrowego i usuwając z rejestru jednostki, które utraciły kategorię A. Znacznie bardziej nadaje się do tego OPI (działające w imieniu ministra), niż CK.

Wznowienie przewodu w Szczecinie

In Plagiaty (?), Recenzje, Stopnie i tytuły naukowe on Kwiecień 28, 2015 at 9:03 am

W majowym Forum Akademickim M. Wroński opisuje kolejny przypadek z nauk prawnych.

W 2012 r. na WPiA Uniwersytetu Szczecińskiego obroniono doktorat „Prowadzenie cudzych spraw bez zlecenia. Konstrukcja prawna”. Promotorem pracy był prof. dr. hab. Władysław Rozwadowski, a recenzentami jego dwaj koledzy – z tego samego wydziału prof. dr. hab. Bronisław Ziemianin oraz dr. hab. Jerzy Ciszewski, z którym prof. Rozwadowski pracował wiele lat na WPiA Uniwersytetu Gdańskiego. Zarówno promotor jak i obydwaj recenzenci wysoko ocenili pracę. Nie wiem, czy nie zauważyli, że w 2009 r. ukazała się rozprawa habilitacyjna o identycznym tytule (Przemysław Drapała, Prowadzenie cudzych spraw bez zlecenia. Konstrukcja prawna, C.H. Beck, Warszawa 2009), czy uznali, że to nie dyskwalifikuje rozprawy, w każdym razie obie recenzje były pozytywne.

Po ujawnieniu istnienia podobnej pracy, Wydział powołał komisję, która uznała, że doszło do plagiatu, ale wg ekspertyzy prof. Błeszyńskiego nie zawiera ona takich samych fragmentów tekstu. Ponieważ jednak zachodzi podejrzenie, że jest to praca nieoryginalna, złożono wniosek do CK o wznowienia postępowania.

Na kanwie tej sprawy oburza mnie brak jakichkolwiek potencjalnych konsekwencji dla promotora i recenzentów. Z tekstu M. Wrońskiego wynika, że promotor idzie w zaparte, zaś „wewnętrzny” recenzent ma wątpliwości, ale próbuje sprawę wyciszyć. W tym miejscu się zawiesiłem, bo nie wiem jak kulturalnie to skomentować! Żeby nie przeklinać, napiszę tak: jeśli zarzuty się potwierdzą, zarówno promotor jak i recenzenci  powinni mieć co najmniej kilkuletni zakaz promowania i recenzowania doktoratów, habilitacji i profesur.

Wiem, że obecnie nie ma podstaw prawnych do takiej „kary”, i przyznaję, że myśl, że miałaby ją orzekać CK mnie mierzi, więc trzeba to jakoś inaczej wymyślić. Wydaje mi się, że należy też postulować, by zarówno rozprawy doktorskie jak i ich recenzje były publikowane w sieci na jakiś czas przed publiczną obroną.

A niezależnie od wyników tego konkretnego postępowania: wszyscy wiemy, że doktorat stał się przepustką do zawodów prawniczych. Będą więc próby obrony doktoratów przepisanych z książek dostępnych w wersji elektronicznej. W środowisku naukowym powinniśmy zwalczać nie tylko takich doktorantów, ale przede wszystkim – promotorów i recenzentów. Natomiast to korporacje zawodowe muszą wysłać jasny sygnał, że nie tolerują takich fałszywych doktorów i dyscyplinarnie usuwać z zawodu osoby, którym unieważniono/odebrano doktorat, który został wykorzystany do dostania się do danego zawodu.

Piotr Stec

Nauka i prawo

Robię habilitację

blog o "perełkach" polskiej doktryny prawniczej

Warsztat badacza – Emanuel Kulczycki

blog o "perełkach" polskiej doktryny prawniczej